«

»

Sie 14

USA roadtrip – czyli jak zaplanować samochodową podróż po Stanach Zjednoczonych

DSC_0162aaaa

Termin oraz plan

Najpierw pomyślmy o dogodnym terminie. Jeśli planujemy odwiedzić Parki Narodowe warto wziąć pod uwagę, że np. w miesiącach zimowych część szlaków i dróg może być zamknięta, w lato jednak często jest bardzo gorąco i sucho. Warto wziąć pod uwagę warunki pogodowe żeby nie spędzić swojego urlopu np. chowając się przed deszczem.

Termin naszego wyjazdu zależy też zapewne od wyboru biletów, wiadomo że chcemy żeby były jak najtańsze. Jak więc znaleźć najlepsze bilety? W naszym przypadku wyjazd musiał odbywać się w określonym terminie i to do tego w środku wakacji, jednak nie przepłaciliśmy ani trochę za nasze bilety. Przede wszystkim warto spędzić trochę czasu na szukaniu i warto też zabrać się za z lekkim wyprzedzeniem (optymalnie nawet kilka miesięcy wcześniej). Jeśli nie upolujemy jakieś szybkiej promocji, możemy poszukać lotów np. z pobliskich miast. W naszym przypadku loty ze Szwajcarii były baaardzo drogie, więc udało nam się trafić bardzo tanie połączenie z Dusseldorfu, do którego pojechaliśmy samochodem. Nawet doliczając cenę benzyny i parkingu na lotnisku na 17 dni, nadal wyszło to bardzo korzystnie. Może więc warto pomyśleć np. o lotach z Berlina czy innych miast? Tak samo jest też z miejscem docelowym, może taniej będzie lecieć do Filadelfii zamiast do Nowego Jorku i następnie przesiąść się w autobus? Podczas szukania lotów warto być elastycznym również z wyborem terminu, może lot w piątek rano będzie dużo tańszy niż w sobotę i będzie opłacało się wziąć dodatkowy dzień urlopu?

Bilety możecie też kupić tak zwane multi city, czyli lecimy w jedno miejsce a wracamy z innego, wiele dużych linii lotniczych oferuje takie połączenia i nie są one dużo droższe. (Tutaj jednak należy uważać bo przy wypożyczeniu auta płaci się dodatkowo za oddanie w innym miejscu, ale o tym więcej poniżej).

Kolejnym punktem jest oczywiście wybór trasy i atrakcji, które chcemy zobaczyć. Jako przykład podam wam dokładnie jak wyglądał nasz road trip i co dokładnie do zobaczenia jest w zachodniej części USA 🙂 Plan pokazany na mapach jest tylko tak mniej więcej, gdyż nie zawsze jechaliśmy dokładnie drogami pokazanymi przez google jako najszybsze.

Capture Capture2 Capture1

Jednym z obowiązkowych punktów naszej wycieczki musiało być Salt Lake City, gdyż miałam uczestniczyć tam w konferencji. Jednak bilety okazały się być najtańsze do San Francisco to właśnie tak musiała rozpocząć się nasza podróż.

Zaczęliśmy od weekendu w San Francisco, następnie pojechaliśmy do Salt Lake City. Po tym czasie odwiedziliśmy wszystkie parki narodowe w Utah: Archers, Canyonland, Capitol Reef, Bryce Canyon i Zion. Opowiem o nich więcej w kolejnych wpisach,gdyż myślę, że każdy park zasługuje na osobne opisanie 🙂 Później przejechaliśmy już do innego stanu, widzieliśmy Kanion Antylopy, następnie pojechaliśmy do Wielkiego Kanionu. W okolicy jest również Dolina Monumentów, którą jednak ominęliśmy z braku czasu. Następnym punktem podróży było Las Vegas, w którym spędziliśmy tylko jedną noc, żeby następnie udać się przez Dolinę Śmierci do Los Angeles. Z miasta Aniołów wyruszyliśmy wybrzeżem, plażując np. w Malibu i Santa Barbara. Jednak oddaliliśmy się od wybrzeża żeby zwiedzić dwa ostatnie parki: Sequoia National Park oraz Yosemite. Naszą podróż zakończyliśmy wracając do San Francisco.

DSC_0123aaaaa

Mimo tego iż zwiedziliśmy bardzo dużo rzeczy i to po prostu przepięknych, to muszę przyznać że nasz plan był również bardzo napięty. Bardzo dużo czasu spędziliśmy w samochodzie i nie udało nam się odpocząć za bardzo. Nie jednokrotnie też nie mieliśmy aż tyle czasu ile byśmy chcieli żeby dobrze zwiedzić wszystkie parki (przykładem był Zion, który zdecydowanie był jednym z fajniejszych miejsc i można by było pochodzić po nim przez co najmniej kilka dni, my jednak mieliśmy nie zbyt wiele czasu żeby np. zrobić sobie wycieczkę na wodospady).

Układając plan należy wziąć pod uwagę fakt, że wszędzie jest daleko… Nawet jeśli wydaje się, że jakieś parki są blisko siebie, to stwierdzenie blisko siebie może w usa oznaczać np. 200 km. Odległości naprawdę są ogromne. W dodatku Parki Narodowe w większości zwiedza się tak, że przez Park przebiega droga i po prostu zatrzymujemy się autem na punkty widokowe, albo w punktach od których można zacząć piesze wycieczki. To zajmuje dużo czasu i jeden taki park to może być np. dodatkowe 100 czy nawet więcej kilometrów do przejechania. To był nasz błąd na początku w założeniu budżetu na benzynę, gdyż policzyliśmy tylko całą trasę dookoła, nie wzięliśmy pod uwagę właśnie kilometrów wyjeżdżonych w parkach narodowych, czy też np. tego że Los Angeles jest przeogromne i dostanie się z jednej dzielnicy do drugiej to 20 km. W sumie zrobiliśmy więc ponad 7000 km….

DSC_0023aaaaa DSC_0415aaaa DSC_0540aaaaa

Wiza

Oczywiście zanim polecimy do USA i ogólnie zdecydujemy się na wyjazd, potrzebna jest wiza. Na wyjazd turystyczny aplikujemy o wizę B1/B2 i warto zrobić to z dość sporym wyprzedzeniem. Na spotkanie bowiem można czekać nawet kilka tygodni, później czekamy również na odbiór paszportu. Jeśli mamy w głowie już wstępny plan podróży oraz fundusze z aplikacją o wizę nie powinno być problemu. Należy dokładnie wypełnić wszystkie informacje i dokładnie to samo powiedzieć podczas rozmowy w ambasadzie. 🙂

Ubezpieczenie

Kolejnym punktem jest ubezpieczenie. W Stanach służba zdrowia jest prywatna i bardzo droga, a Polskie ubezpieczenie zupełnie tam nie zadziała. Pomyślmy więc koniecznie o wykupieniu sobie dodatkowej ochrony. Ubezpieczenia to już od około 50 zł od osoby na tydzień a może to nam oszczędzić potencjalnie dużo dużo większych kosztów.

Samochód

Planując road trip nieodłącznie musimy pomyśleć o samochodzie! Stany to zdecydowanie samochodowe państwo, ze względu na duże odległości między wszystkim bez auta jest bardzo ciężko. Również w większości miast transport publiczny stoi na bardzo niskim poziomie (jedynie w Nowym Jorku i San Francisco możemy bez problemu poradzić sobie bez auta).

Polecam nad wyborem auta zacząć zastanawiać się trochę wcześniej gdyż ceny po prostu będą niższe jeśli zarezerwujemy z wyprzedzeniem. Można też rozejrzeć się na różnych stronach, nie tylko bezpośrednio na stronach agencji ale też na stronach pośredników (ja z reguły wynajmowałam przez stronę hotwire). Nie tylko cena jednak się liczy, jeśli planujecie spędzić w samochodzie dłuższy czas ważne jest żeby był on wygodny. Dlatego też w naszym przypadku cena zeszła na drugi plan i zdecydowaliśmy się, że chcemy większe auto 4×4 które swobodnie pomieści nas, nasze bagaże, będzie nam wygodnie i będziemy mogli spokojnie pojechać na wszystkie szlaki w parkach narodowych. Ile kosztuje więc wynajęcie takiego auta? W USA dodatkowe opłaty naliczane mogą być jeśli kierowca ma poniżej 25 lat. Również do rezerwacji konieczna będzie karta kredytowa na nazwisko kierowcy. Dokładnie przeczytajmy również warunki ubezpieczenia (w USA możemy wynająć auto wogóle bez ubezpieczenia, ale wtedy w razie jakichkolwiek kłopotów – w tym takich nie z naszej winy, zostajemy zdani zupełnie na siebie), ubezpieczenie możemy mieć bezpośrednio od agencji lub od pośrednika przez którego rezerwujemy. Każdy dodatkowy kierowca również może okazać się dodatkowym wydatkiem. Suma sumarum wypożyczyliśmy 4×4 SUV, dwóch kierowców, ubezpieczenie, w sumie 15 dni i wszystko zamknęło się w 1000$. Auto jakie mieliśmy jest na zdjęciu poniżej (trafiło nam się dość szczęśliwe, bo w sumie zapłaciliśmy jak za mniejsze, a dostaliśmy takie :)). Kolejna uwaga to to, że jeśli chcemy oddać auto w innym miejscu niż je wypożyczamy możemy zapłacić dodatkową opłatę która wynosi około 250$. Większość aut ma automatyczną skrzynię biegów, nie martwcie się jednak, bo bardzo łatwo się przestawić 🙂

DSC_0685aaaa aaaa DSC_0523aaaaa

Pozostając w temacie auta zobaczmy jeszcze temat parkowania. W większości miast parkowanie jest płatne (nawet 5$/godzina w centrum Los Angeles). Trzeba również dokładnie czytać znaki, gdyż ceny i czas parkowania może różnić się w różnych dniach i godzinach. Jednak płatnych miejsc nie jest bardzo dużo i poza centrum większych miast, miejsce znajdziemy bez większego problemu i będzie zapewne za darmo.

No i najważniejsze – benzyna. To akurat porównując do cen Europejskich nie jest duży wydatek. Galon benzyny kosztuje różnie, w Utah ceny były nawet około 2.2 $/galon (2,22 złote/litr), ale w Kalifornii sięgały nawet do 3,5$/galon (3.53 złote/litr). Ceny również różnią się znacznie między stacjami, warto więc pojeździć i poszukać najtańszej.

Auto pokazuje nam spalanie w milach/gallon, gdyż w USA nikt nie jest zainteresowany ekonomicznym spalaniem tylko zasięgiem 🙂 Taki SUV jak nasz palił średnio 12 litrów/100 km.

Jeśli robimy długi road trip warto mieć ze sobą GPS. Możemy pokusić się o taki razem z samochodem, za pewne za sporą dodatkową opłatą. Możemy też ściągnąć mapy na telefon jeszcze będąc w domu i mieć dostęp do map offline przez całą podróż, co moim zdaniem jest sensownym rozwiązaniem. My dodatkowo, ponieważ większość noclegów rezerwowaliśmy z drogi, kupiliśmy sobie na miejscu kartę sim z pre-paid z dużą ilością internetu. Wybraliśmy opcję z T-mobile i kosztowało to nas 60$, jednak przyznam że internet i zasięg był bardzo słaby, szczególnie poza dużymi miastami, dlatego nie do końca polecam to rozwiązanie.

Walizka

Nie zapomnijmy o odpowiednim spakowaniu walizki. Może i czytając to pomyślicie, że przecież to banalna rada i każdy o tym wie, ale jednak warto to trochę przemyśleć.

Po pierwsze wygodne buty! Jeśli planujemy zwiedzać parki narodowe to jest podstawa. Mimo że w wakacje jest tam bardzo gorąco, kryte buty będą bardzo przydatne. Ja np. wzięłam ze sobą też swoje ulubione, bardzo wygodne sandały, ale niestety okazało się, że w upale po długim spacerze po wysuszonej ziemi i kamieniach miałam obtarte stopy.

Na takie dolegliwości przyda się mała podręczna apteczka. Spakujmy kilka podstawowych leków, przeciwbólowe, aspirynę, plasterki itp. W Stanach leki są zupełnie inne niż u nas, dosyć drogie i często na receptę.

Sprawdzanie pogody również może wydawać się banalną radą, jednak warto to zrobić żeby się nie naciąć. Prosty przykład z naszych wakacji. Jak wyobrażacie sobie środek lata w San Francisco w Kalifornii? Upał, piękne słońce, minimum 30 stopni? Otóż nie! W San Francisco wieje zimny wiatr od oceanu, jest mgliście i chłodno (w nocy temperatura w lato spada nawet do około 10 stopni! W dzień również nie jest zbyt ciepło). I tak oto gdybym nie sprawdziła tego, nie miałabym ze sobą ciepłej bluzy i kurtki bez której dość ciężko byłoby wytrzymać a co dopiero np. zrobić zdjęcia mostu Golden Gate po zachodzie słońca 🙂

Jeśli planujecie odwiedzać parki narodowe w stylu Dolina Śmierci to obowiązkowo weźcie ze sobą jakieś nakrycie głowy. Kremy z filtrem przeciwsłonecznym to również dobry wybór, oczywiście możecie kupić je też w Stanach, ale mogą być sporo droższe.

DSC_0099aaaa

Noclegi

Pewnie część z was uważa że bez sensu rezerwować noclegi z wyprzedzeniem i, że zawsze się coś znajdzie po drodze. Druga część myśli pewnie, że lepiej jest zarezerwować wszystkie noclegi zawczasu i mieć już ułożony cały plan. Ja za to jestem zwolennikiem czegoś pomiędzy 🙂 Lubię mieć zarezerwowany nocleg od razu po przylocie, żeby prosto z samolotu móc pójść i odpocząć wygodnie. Również lubię rezerwować noclegi z wyprzedzeniem w dużych miastach, gdyż uważam że wtedy można znaleźć coś dobrego w przyzwoitej cenie. Jeśli chodzi o naszą podróż po USA to w sumie poza San Francisco, gdzie mieliśmy zapewniony nocleg u znajomych (tutaj wielkie podziękowania i pozdrowienia dla Bartka i Igora! :)) wszystkie inne noclegi rezerwowaliśmy praktycznie z dnia na dzień.

Polecam wam już pewnie nie pierwszy raz airbnb, gdyż uważam że szczególnie w Stanach jest ono tańsze i niejednokrotnie lepsze niż hotele. Sprawdźcie tylko dokładnie ofertę i koniecznie przeczytajcie komentarze dotyczące gospodarza!

Ile kosztują noclegi? Tutaj bywa różnie. Po środku nigdzie, między Parkami Narodowymi, gdzie jest raptem jedna czy dwie miejscowości, nie bardzo znajdziemy airbnb. Ceny hoteli za to to około 100$ za noc za pokój dwuosobowy w przyzwoitym hotelu przy rezerwacji tego samego dnia. Możemy znaleźć też coś tańszego, ale uwaga bo w Stanach naprawdę możemy trafić na brudne i zaniedbane miejsce. Nie przeraźcie się jednak, gdyż nocleg za 100$ mieliśmy tylko jeden i był to najdroższy nocleg wyjazdu. Z reguły ceny hoteli to około 70$ lub nawet 50$. Airbnb możemy znaleźć już w cenach nawet koło 35$ – 40$ za pokój dwuosobowy z prywatną łazienką.

Oczywiście opcji nocowania jest więcej, możecie nocować pod namiotem, w hostelach albo nawet w samochodzie 🙂

Wyżywienie

Tak jak i z noclegiem, wyżywienie to temat rzeka. Szczególnie w USA, gdzie ludzie lubią jeść (i widać to po nich). Ceny również zależą od tego czy jesteśmy w dużym mieście czy też w małej miejscowości. Pamiętajcie, że ceny w USA nie zawierają podatku i zawsze na koniec się go dolicza, niech was więc nie zdziwi że rachunki są wyższe niż sobie to wcześniej wyliczyliście. W dodatku bardzo ważne jest żeby zostawić minimum 10% napiwek! Żeby łatwiej było wam oszacować koszty podam kilka przykładów 🙂 W mniejszej miejscowości na dzikim zachodzie za kolację dla dwóch osób gdzie ja jadłam stek, a mój luby żeberka bbq, oba dania duże i przepyszne do tego po butelce piwa zapłaciliśmy w sumie 40$, za duże śniadanie (omlety, tosty, kawa itp.) 20$. Za podobnej wielkości śniadanie w Las Vegas zapłaciliśmy już 40$, a za podobnej wielkości kolację w San Francisco to już nie chciałabym wiedzieć ile byśmy wydali 😉 Ogólnie sensownie w knajpach wydamy od około 20$ do nawet 50$ na dwie osoby, za co powinniśmy się najeść do syta smacznym jedzeniem. Po raz kolejny już polecam wam stronę yelp, gdzie znajdziecie opinie i ocenę restauracji – dużo ludzi z tego korzysta i z reguły można ufać. Jedzenie w Stanach jednak jest bardzo tłuste, je się dużo mięsa, mało warzyw i sporo tłuszczu, nawet w restauracjach niestety tak jest.

Jeśli jednak zdecydujecie się żywić się samodzielnie, ceny w dużych sklepach typu Walmart nie zwalają z nóg. Trzeba jednak pamiętać, że te najtańsze produkty często są naszpikowane chemią i mogą nabawić nas bólu brzucha. Warto więc chociażby zerknąć na skład gotowej kanapki czy wędliny ze sklepowej półki. W Stanach do żywności niestety dodaje się o wiele więcej polepszaczy niż w Europie. Oczywiście można znaleźć w przystępnej cenie również sensowne produkty 🙂 Co ciekawe również z reguły taniej jest kupować większe ilości, przykład to chociażby picie na stacji benzynowej – cola 0,5 l 0,99$, cola 1.5 l to 1,19$. Woda w sklepach i na stacjach może wydawać się droga, ale za to butelki można za darmo uzupełnić we wszystkich parkach narodowych 🙂

Tanim rozwiązaniem mogą być również fast foody. Raz zjedliśmy obiad w Mc’Donaldzie i w sumie kosztował nas 12$… Jednak raczej nie polecam takiej diety na więcej niż jeden posiłek 😉

QMYQ7328aaa

Podsumowanie

DSC_0205aaaa DSC_0454aaaa IMG_0281aaaa IMG_1279 (1) IMG_1276 (1) IMG_0451aaaa IMG_1304 IMG_0955aaaa IMG_0393aaaaa IMG_0482aaaaaa DSC_0519aaaaa DSC_0630aaaa DSC_0502aaaa DSC_0458aaaa DSC_0895aaaa DSC_0009aaaa IMG_0999aaaa DSC_0719aaaaa IMG_0719 (1) IMG_0650aaaa IMG_0738 (1) IMG_0584aaa IMG_0862aaa IMG_1173 IMG_0988aaaaa DSC_0136aaaaa DSC_0215aaaa DSC_0166aaaa DSC_0157aaaaa DSC_0137aaaa DSC_0133aaaaa DSC_0174aaaa DSC_0324aaaaa DSC_0271aaaa IMG_1033aaaa DSC_0256aaaa IMG_0483aaaa

Mam nadzieję, że moje rady odnośnie wyjazdu do USA będą dla was przydatne 🙂 Więcej informacji na temat poszczególnych atrakcji z pewnością wkrótce się pojawi.

Jeśli macie jakiekolwiek dodatkowe pytania to zapraszam do kontaktu i komentowania 🙂

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć tych znaczników i atrybutów HTMLa: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Animated Social Media Icons Powered by Acurax Wordpress Development Company